Jak poruszać się po scenie?

Zamiast salsy, czyli geografia dla sklerotyków

Widok biegających po scenie mówców, jakby w poszukiwaniu natchnienia lub co najmniej zapomnianych słów, zawsze odrywał moją uwagę od słuchania, bo zaczynałem razem z mówcą szukać niewidocznego na scenie i próbować przewidzieć, dokąd tym razem pójdzie. Pląsający zaś mówcy powodowali wytężanie słuchu za muzyką, bo skoro ktoś tańczy to musi być muzyka. Tak czy siak, ich przemowa stawała się drugorzędna, czyli tracili słuchacza.
Zdarzyło mi się wychodzić na scenę i bardzo dobrze wiem, jak łatwo się wyzwala fantazja w nogach. Na własne potrzeby spróbowałem ją okiełznać. Z pomocą przyszła mi pamięć. Oczywiście nie chodzi o to, że zapominam o moich pląsach czy galopach na scenie i jestem dzięki temu szczęśliwszy. Po prostu łatwiej zapamiętujemy rzeczy, im więcej mamy z nimi skojarzeń. Więc pomóżmy sobie (między innymi w zapamiętaniu mowy) miejscami i poruszaniem się po scenie.

Mowy powinny być ustrukturyzowane, czyli posiadać wstęp, rozwinięcie i zakończenie. W samym rozwinięciu możemy mieć kilka wątków. Z racji tego, że mowa nie powinna przekroczyć siedmiu minut, wątków w rozwinięciu będzie raptem kilka, załóżmy, że trzy, bo omne trinum perfectum! Razem mamy pięć elementów do opowiedzenia.
Wyobraźmy sobie scenę jako mapę Polski. Słuchacze siedzą w Szwecji lub kąpią się w Bałtyku (uciekający z lekcji geografii mogą posiłkować się Google maps).

Rozpoczęcie zacznijmy w Gdańsku, bo tam wszystko się zaczęło. Stoimy jak Lechu na wiecu i przykuwamy uwagę słuchaczy naszym wstępem.
Kończymy wstęp. Robimy pauzę i idziemy do innego miasta. Którego? Które lubimy, ale mam kilka propozycji:
Rozwinięcie
1. Jeśli chcemy opowiedzieć historię chronologicznie, to podążamy jak za modą, najświeższa jest na zachodzie, a rzeczy niemodne na wschodzie. Czyli jeśli chcemy opowiedzieć kilka historii umiejscowionych w czasie, to najdawniejsze rzeczy opowiedzmy gdzieś między Lublinem, Białymstokiem a Warszawą. Najnowsze zaś pomiędzy Poznaniem a Szczecinem. Możemy także linię historii wyznaczyć południkowo, czy zacząć w Zakopanym, a skończyć na Helu. Lub lepiej na skos, czyli od Rzeszowa, przez Łódź, Bydgoszcz do Koszalina.
Dla słuchaczy ruch w (ich) prawo lub ku nim będzie oznaczać coraz nowsze historie, ruch w (ich) lewo lub oddalanie się – coraz bardziej zamierzchłe sprawy.
Czyli w Lublinie opowiadam jak to wchodziłem na stojąco pod stół, w Warszawie zacząłem się interesować dziewczętami, w Łodzi się zakochałem, w Poznaniu pojawiły się dzieci, a w Szczecinie oczekuję wnuków.
To co ważne, to przechodząc z miasta do miasta, mamy czas na pauzę. Higieniczna przerwa w naszym słowotoku 😉 da słuchaczom wytchnienie, pomoże zbudować napięcie, a my możemy nabrać oddechu.
2. Co najmniej warto w dwóch różnych miejscach/miastach opowiadać o rzeczach dobrych i złych. IMHO warto to rozdzielić. Zwykle zło umieszczam na wschodzie, a dobro na zachodzie, aby słuchacz miał rzeczy dobre po swojej prawej ręce, a lewizny po lewej.
3. Mając wątki nie umieszczone w czasoprzestrzeni, wybieram sobie miasta, w których o nich opowiem.
Pomysł na batonika urodził się we Wrocławiu, znalazłem podłączony do internetu komputer w Warszawie, w Bydgoszczy napisałem list, a batonika za niniejszy tekst oczekuję w …, czyli pora na puentę.
Na zakończenie warto przybliżyć się do słuchaczy, by im dokładnie wbić do głowy o co nam chodziło. Wybierzmy Pomorze – Toruń, Gdańsk, Łeba, bo nad wodą najlepiej się głos rozchodzi.

Dwie ogólne uwagi
1. Jeśli opowiadamy o dynamicznym zdarzeniu, to spróbuj nie stać na scenie w środku. Po swojej lewej albo prawej stronie zrób miejsce na opowiadaną akcję. Popatrz na zdjęcia, jeśli na każdym z nich główny element jest w centrum, to one się szybko nudzą. Jeśli zaś pojawiają się poza centrum, raz z lewej, raz z prawej itd, to oglądanie nie jest takie nudne. Podobnie zachowuj się na scenie. Jesteś gwiazdą, ale to nie znaczy, że musisz być w środku. Dodaj dynamiki do sceny będąc poza jej środkiem. Przy okazji operator kamery będzie Ci wdzięczny, a nagrany film nie będzie nudny.
2. Rzeczy na scenie. Jeśli umieszczasz na scenie rzeczy, przez wskazanie, że tu stoi np. telewizor (umieściłeś go we Wrocławiu), to nie możesz przejść przez Wrocław lub przemawiać we Wrocławiu. Gdyby telewizor stał tam naprawdę, to na pewno byś go ominął lub wyrzucił.

Jeśli powyższy tekst spełnia warunki TLDR, to:
– wybieramy miejsca na scenie, w których chcemy opowiedzieć wątki lub historie,
– przechodzimy z wątku do wątku, przechodząc fizycznie z miejsca na miejsce,
– zapuszczamy korzenie w wybranym miejscu i opowiadamy historię,
– spróbuj nie stać tylko na środku, wykorzystaj scenę,
– pamiętaj co i gdzie umieściłeś na scenie: przechodź drzwiami, zatrzymaj się przed ścianą.

Zalety dla mówcy: łatwiej mu zapamiętać co mówić, jeśli skojarzy to z miejscami.
Zalety dla słuchacza – nie będzie się czuł jak na Wielkiej Pardubickiej lub na turnieju tanecznym, a to zacznie słuchać uważniej.
Wady – trzeba przypomnieć sobie gdzie które miasto leży, gdzie wschód a gdzie zachód.
Skutki uboczne – mniejsze zużycie obuwia mówcy i krzeseł na widowni, bo słuchacze będą się mniej bujać. Uporządkowane przemieszczanie się na scenie uspokaja mówcę.

Istnieje ryzyko, że kilku mówców pod rząd będzie miało chronologiczne historie i wybierze te samie miasta – słuchacze mogą się poczuć jak w nudnym serialu. W takim wypadku kolejny mówca powinien zmodyfikować miejscowości lub zmienić kierunek, np. z równoleżnikowego na południkowy. A może jednak zatańczyć?

Oczywiście jest to porada dla początkujących. Od zaawansowanych mówców z chęcią się dowiem, jak oni to robią, że słucham ich z otwartymi ustami.

Autor: Tomasz Łuczak