Spotkania

 

Jak wyglądają Nasze spotkania? Najlepiej przyjść (zupełnie bezpłatnie), zobaczyć i poczuć to na własnej skórze.

Przyjdź raz, drugi, trzeci i wyrób sobie swoją opinię. Może będzie negatywna, a może wręcz przeciwnie. Może to jest to, czego poszukujesz? Co Ci szkodzi spróbować? Tak zrobił pewien gość na spotkaniu, który dodatkowo spisał swoje przemyślenia. Za jego zgodą zamieszczamy je poniżej.

 

 

„Po przestąpieniu progu klubu zostałem uprzejmie i serdecznie przywitany. Pierwsze zaskoczenie: plan spotkania jest ułożony co do minuty! Np. na przedstawienie przemówienia jest przewidziane po 1:30 min, na samo przemówienie od 4 do 6 min (tutaj akurat pewien zakres swobody), przerwa zaczyna się o 19:32 i trwa do 19:42. Mają nawet od tego specjalną funkcję: chronometrażysta kolorowymi kartkami (czerwoną, żółtą i zieloną) daje znać, czy wszystko dzieje się zgodnie z planem. I udaje im się to utrzymać. Obok chronometrażysty swoje stanowiska pełnią oceniający mowę ciała, gramatyk (dba o poprawność słów), kontroler płynności (uderza w pokaźny, krowi dzwonek, kiedy ktoś się zająknie albo powie „eee…”), tzw. toastmaster (osoba przewodząca całemu spotkaniu) i – oczywiście – sami mówcy.

 

Mowy są głównym punktem spotkania i wokół nich wszystko się kręci. Trzy osoby wygłaszają swoje przygotowane wcześniej wystąpienia i są oceniani, a trzeba przyznać, że oceniani rzetelnie. Cztery kryteria oceny już wymieniłem (czas, mowa ciała, gramatyka, płynność). Poza tym, do każdego z mówców przydzielony jest osobisty oceniający, która skupia się głównie na jednej, konkretnej mowie, a na domiar mówcy otrzymują krótkie, anonimowe informacje zwrotne od publiczności. Są jest więc oceny według trzech różnych metod, a na koniec anonimowy konkurs wyboru najlepszej mowy a nawet najlepszej oceny mowy (sic!).

 

Ocen co nie miara, a im dalej na ścieżce edukacji, tym więcej. Czy to nie jest czasem zniechęcające? Przecież podobno lepiej chwalić niż oceniać. Otóż nie jest – i to z kilku powodów. Jeden: nikt nie mówi „ta rzecz była kiepska”, a raczej „tę rzecz należy poprawić, ale za to tamta druga rzecz była dobra” – myślenie o celu i afirmacje zamiast krytycyzmu. Dwa: początkujący nie mają się czego obawiać; na pierwszych spotkaniach z reguły wystarczy odważyć się coś powiedzieć, wymagania wzrastają dopiero później. Trzy: kryteria są sensowne; wiadomo, jakie umiejętności posiada dobry mówca i jeżeli którejś z nich Ci brakuje, nie ma innej drogi niż uświadomienie Ci tego. Cztery: Ludzie, których tam spotkałem sprawiają wrażenie, jakby niełatwo było ich zniechęcić. To tylko powierzchowne i ogólne wrażenie, bo nie znam osobiście żadnego z nich, ale podczas przedstawiania się większość wspominała o swoich podróżach, aktywnym trybie życia, sporcie, realizowanych projektach itd. Można by pomyśleć „same ciekawe, wartościowe, pewne siebie osoby”. Z resztą – nie mam powodu sądzić inaczej.

 

Spotkanie trwało nieco ponad dwie godziny i w tym czasie każdy spośród członków klubu miał okazję wypowiedzieć chociaż kilka zdań – czy to w przygotowanej mowie, czy w ramach pełnionej funkcji. Warto zaznaczyć różnicę pomiędzy członkiem a gościem. Gościem może być każdy. Każdy może sobie ot, tak przyjść z ulicy na spotkanie, bez żadnego specjalnego zaproszenia. To pozwala przedstawić się oraz popatrzeć i posłuchać, jak cała sprawa wygląda. Bycie członkiem wymaga opłacenia składki członkowskiej i daje dostęp do całej ścieżki edukacyjnej, czyli wiedzy, wygłaszania mów, bycia ocenianym i pełnienia różnych funkcji. Czyli tego wszystkiego, co nazywa się ćwiczeniem wystąpień publicznych w praktyce”.

-Jakub R. Prokop

Jakub napisał powyższy tekst po spotkaniu, które odbyło się 22.01.2015. Była to jego pierwsza wizyta w klubie Silesia Toastmasters.